Bo najtrudniej jest…

Trzy lata temu moje poranki wyglądały tak:

loreto

Właśnie wróciłam z bezludnej wysypy, gdzie budziłam się z delfinami i żyłam z 10 wspaniałych ludzi bez internetu, telefonu i kontaktu z pozostałym światem. Jak już wróciliśmy do cywilizacji codziennie rano ruszaliśmy łodzią obserwować wieloryby na Morzu Corteza, taki to właśnie poranek.

Wydawałoby się, że najtrudniej jest wyjechać. Stając przed marzeniem pojechania Gdzieś i robienia czegoś co wydaje nam się wartościowe ogrom tego, co trzeba zrobić aby to marzenie się spełniło może przytłaczać. Nic bardziej mylnego! Wystarczy chcieć, zaprzeć się i działać systematycznie.

Po pierwsze, gdzie? Jaki kontynent nas najbardziej ciągnie? Ja do tej pory byłam pewna Afryki, ale coś czuję, że kierunek się zmienia, może po prostu chcę zobaczyć też coś innego? Oglądanie zdjęć, filmów i reportaży z różnych miejsc to dobry sposób na sprawdzenie czy to mnie ciągnie. Są tacy których ciągnie Azja, są tacy, którzy ruszają do Ameryki Południowej czy tacy, którzy ruszają na Biegun (sick!). No dobra, to już wiem gdzie, co dalej?

Mamy kontynent, to warto się zastanowić co chcę tam robić, pomagać społecznościom, zwierzętom, wpływać na zmianę klimatu? Wiele jest projektów, i każdy może znaleźć coś dla siebie. O opcjach pomocy zwierzętom pisałam wcześniej (Wolontariat w Afryce oraz dobre i złe miejsca na wolontariat w Afryce), pomagać ludziom można na wiele sposobów, wiele możliwości można znaleźć tu, jest też możliwość zostanie wolontariuszem Unii Europejskiej czy ONZ.

Zadając sobie kilka pytań z większym lub mniejszym bólem jesteśmy w stanie sobie na nie odpowiedzieć. Więc, nie jest to takie trudne. Trzeba się ZDECYDOWAĆ (to zazwyczaj jest najbardziej bolesny element układanki)

Jak już dokonaliśmy tego trudnego procesu decyzyjnego i urodziliśmy odpowiedź, przychodzi do szukania funduszy. Tu też jest wiele możliwości, od odkładania co miesiąc, rzucenia palenia, szukania sponsorów czy grantów. Tu też, wystarczy determinacja i się uda! Nie mówię że w dwa dni, mi zajęło to 10 lat, ale (!) w końcu pojechałam (!!). To jest trudne, to fakt, ale nie jest to nie do przeskoczenia.

plecak

Stajemy potem twarzą w twarz z naszą decyzją, zaszczepieni, spakowani stawiamy się na lotnisku. W głowie tysiąc wątpliwości, mimo, że mamy prawie 30 lat mama nas odwozi i pyta czy na pewno chcemy jechać, my udajemy, że jasne, zero strachu, będzie super w głowie myśląc, że pewnie okradną mnie na pierwszej stacji. I jest trudno, bo idziemy w nieznane, łapiemy nasze marzenie i co, jak okaże się wielkim rozczarowaniem?! Pociesze Was, że na pewno nie. Pewnie będzie momentami ciężko, bo inny kraj, inni ludzie i rozłąka z domem, ale koniec końców to zawsze wychodzi na plus. A im ciężej będzie, tym bardziej na tym zyskamy. Strach ma wielkie oczy, ale… to też nie jest najtrudniejsze.

 

Więc co????? Skoro to takie proste żeby spełnić swoje marzenie, żeby pojechać i coś zrobić, skoro znalezienie funduszy to nie taka straszna sprawa a i samotny wyjazd w nieznane to luz i spontan?

Otóż…. najtrudniej jest WRÓCIĆ 

Ruszasz w Świat, odważasz się na coś do czego wielu nigdy w życiu się nie zbierze i wracasz… inny. Naładowany energią wracasz i próbujesz opowiedzieć wszystkim co przeżyłeś, każdy wysłuchuje Cię z zapartym tchem, ogląda zdjęcia z wielkim „woow” i co? I nic niestety. Bo ciężko jest to co przeżyło się w tym drugim życiu przenieść tu. Ja po każdym powrocie przez kilka dni chodzę jak we śnie, trzeba się przestawić. Po powrocie z Meksyku trzy lata temu przestała pić alkohol. Wiele osób pyta czemu? Wieczorne wyjścia ze znajomymi zazwyczaj wiążą się chociaż z dobrym winem, więc czemu? Bo nie, bo ja już tego nie potrzebuje. I tyle. Wiele osób pyta co jest takiego w tej Afryce, że jest tam tak inaczej, przecież to samo słońce, ludzie, zwierzęta trochę inne ale w sumie, czym to się różni. I nie ma na to odpowiedzi. Trzeba pojechać, zobaczyć, przeżyć. I niestety ta energia, której jesteś pełen po powrocie gdzieś tam ucieka, dostosowujesz się do rutyny życia w mieście. To też jest dobre. Uczę się teraz wielu rzeczy, staram się rozwinąć jak najbardziej osobiście, żeby rozwijać Make a Change , dalej zmieniać świat na lepsze i inspirować młodych ludzi.

Ale ten powrót to jest najcięższy!

Więc podróżniku, podróżniczko, wiedz, że to wszystko co wydaje Ci się teraz trudne, przed wyjazdem, to tylko kolejne schodki do spełnienia Twojego marzenia, po powrocie zaczną się kolejne SCHODY i będzie trzeba szukać kolejnych marzeń i podróży.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: