Wolontariat w Afryce to moje marzenie!

Często dostaje wiadomości z taka informacją- wolontariat w Afryce marzy mi się od zawsze, jak Ty to zrobiłaś, że się tam dostałaś.

Byłam tam, dotknęłam i posmakowałam, więc może warto podzielić się tą wiedzą.

To jest świetne i myślę, że niewiele jest lepszych rzeczy na świecie niż to, że chce się poświęcić swój czas i niejednokrotnie pieniądze na to żeby zrobić coś dla kogoś- czy to człowieka czy zwierzęcia. To jest świetne dla odbiorców tej pomocy, ale mówiąc z własnego doświadczenia, najwięcej daje to nam samym. Jednak, za nic nie można się brać na hura, bo skończymy czyniąc przysłowiową „niedźwiedzią przysługę”.

Pierwsze pytanie jakie warto sobie zadać to co chcemy robić- czy lepiej czujemy się w pomocy społecznej czy bardziej chcemy działać w ochronie środowiska naturalnego i na tym się skupię, chociaż wiele zasad jest uniwersalnych.

Czyli- co chcemy robić? Wolontariatów jest wiele, od tych skupiających się bardziej na zbieraniu danych na temat wybranego gatunku zwierząt czy ekosystemu- research do tych w których zajmujemy się bezpośrednią pomocą tj budujemy studni, zagrody czy sprzątamy wybiegi zwierząt w ośrodkach rehabilitacji.

Wolontariaty polegające na research’u nie budzą zbyt wiele kontrowersji, w Meksyku brała udział w takim projekcie. Badaliśmy jak zmienia się oddech wielorybów (częstość wynurzania się na powierzchnię) w zależności od odległości łodzi turystycznych- zebrane dane pozwolił nam ustalić poziom stresu występujący u tych zwierząt gdy są obserwowane przez turystów (okazało się, że się w ogóle nie stresują więc nie było potrzeby wprowadzania bardziej restrykcyjnych zasad zbliżania się do wielorybów)

Inaczej sprawa się ma podczas pomocy w ośrodkach rehabilitacji. Po pierwsze, jeśli chcecie jechać do Afryki głaskać lwy TO NIE CHCECIE JECHAĆ NA WOLONTARIAT. Ogromnym problemem w Afryce (głównie w RPA) są obiekty, które pretendują do statusu „sankturaów” dla zwierząt, a de facto powiązane są z nielegalnym biznesem sprzedawania lwów na polowania- polecam film „Blood lions” (tu ich strona). Proceder ten dotyczy głównie lwów, zwierzęta te są rozmnażane w takich ośrodkach (dlatego też Namibia całkowicie zakazała rozmnażania dużych drapieżników w niewoli i ucięła problem), lwiątkami zajmują się wolontariusze- którzy słono płaca za możliwość wyprowadzenia lwiątka na spacer. Te wpół oswojone lwy, gdy już podrosną, sprzedawane są do ośrodków w których prowadzone są płatne polowania. I tam ci wybitni myśliwi mogą ustrzelić sobie piękny okaz na ścianę, który sam podszedł do samochodu bo ludzie kojarzą mu się z czymś dobrym. Więc jeśli chcecie jechać pomagać, to nie oczekujcie bezpośredniego kontaktu ze zwierzętami!

Kolejne pytanie z którym często się spotykam to: czemu to tyle kosztuje. Myśląc logicznie- jedziemy tam im pomagać, dajemy swój czas i energię, rezygnujemy z wakacji w pięciogwiazdkowym hotelu na rzecz małej lepianki/ namiotu więc halo coś tu nie gra! Niestety za każdy wolontariat trzeba zapłacić. Ośrodki rehabilitacji zwierząt, często posiadające wiele osobników na różnych stadiach reintrodukcji, a czasem osobniki z którymi się to nie udało, muszą się jakoś utrzymać. I to są duże pieniądze. Bardzo często założyciele takich miejsc korzystają z własnych pieniędzy, właścicielka fundacji która odwiedziłam za pierwszym razem rozpoczęła posiadając 5 farm, aktualnie pozostała jej tylko ta jedna na której prowadzona jest fundacja.

Nie spodziewajcie się niczego wielkiego! Jadąc na taki wolontariat robi się rzeczy najprostsze, sprząta się klatki, myje oczka wodne, przygotowuje posiłki. Odwiedzając jakieś miejsce na miesiąc czy nawet trzy nadal nasza wiedza odbiega od tego co wiedzą i potrafią pracownicy takich fundacji, którzy spędzają ze swoimi podpiecznymi lata. Ale, nic straconego, bo oni też są niesamowitą skarbnicą tej wiedzy. Żadne pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi. Dlatego też, nie oczekujcie, że od razu zostaniecie zabrani na nocną akcje ratowania osieroconego lamparta, ale, z doświadczenia powiem wam, że to własnie robiąc te najprostrze rzeczy, można nawiązać wspaniałe relacje ze zwierzętami.

missy jo
Missy Joe- jedna z lamparcic, której nie udało się wypuścić na wolność i spędzi swoje życie w Fundacji Harnas. A tak można się było za przyjaźnić dzięki codziennym odwiedzinom.

 

A jak to wygląda praktycznie?

Jak już znajdziecie miejsce do którego chcecie jechać, i tu radzę sprawdzić opinie o danym miejscu np tu (na bierząco aktualizowane), wyślecie zgłoszenie i dowiecie się ile to kosztuje. Na miesięczny wyjazd trzeba przeznaczyć min. 4 000zł.  Zebrać fundusze można na różne sposoby, ale są również ogranizacje wspierające takie inicjatywy, np. IVSA dla studentów weterynarii. I naprawdę warto zgłaszać się na różne konkursy! Nie zgłaszając się, na pewno nie wygracie, a przecież ktoś te dofinansowania dostaje! Warto szukać na strona UE czy innych organizacjach studenckich.  Trzeba się jeszcze zaszczepić to jest koszt ok 1200zł, przy pracy ze zwierzętami polecam zaszczepić sie też na wściekliznę- nie jest obowiązkowa, ale uwierzcie mi, że będziecie czasem podrapani, a niektórzy ugryzieni (nie przez lwa mam nadzieję) lepiej dmuchać na zimne. Jak już wszystko gotowe, trzeba znaleźć bilet lotniczy i w przypadku RPA to tyle, do Namibii trzeba dodatkowo wyrobić wizę, koszt 80 EUR, wniosek z paszportem trzeba wysłać do Ambasady Namibii w Berlinie, dołączamy do tego poświadczenie o rezerwacji miejsca do spania na miejscu (zazwyczaj dostaje się to od ośrodka do którego jedziemy), ubezpieczenie i potwierdzenie biletu na miejsce i powrotnego. Cała procedura trwa 2 tygodnie więc też nie tak długo. Potem pozostaje już tylko spakować wygodne buty i jechać!

 

pride
Spotkał mnie niezwykły zaszczyt- Pride- gepardzica z sukcesem wypuszczona na wolność, poluje samodzielnie i rozmnażająca się z dzikimi osobnikami podczas jednego s patroli postanowiła do nas przyjść i po prostu się przytulić. Chociaż żyje jako dziki gepard dalej daży ludzi wielką sympatią, jednak jest wolna i jej wyborem było, czy do nas podejdzie czy nie.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: