Sand angel

Pobudka 5 rano,  w nocy zamiast psa, miałam termofor i wiele, wiele warstw. Ale tak.. warto .

5:30 byliśmy już w drodze do parku, korzystając z jeszcze jednego luźniejszego dnia, pojechaliśmy poszukać lampartów, od jutra, będziemy je widzieć ale już nie w roli pacjentów. Dziś jeszcze można się było pocieszyć naturą w najpiękniejszym wydaniu. Jak pierwszy pojawił się świeżo oznakowany samiec, który pozwolił nam przez chwilę podążać za sobą wyschniętym korytem rzeki. Jednak dość szybko dal nam do zrozumienia, że nie jesteśmy mile widziani i schował się w gęstym buszu. Ruszyliśmy dalej przez rezerwat i dotarliśmy do.. uwaga, uwaga- samicy w dwoma kociętami, które absolutnie nie przejmowały się naszą obecnością. Po chwili ich mama ruszyła na polowanie i zostawiła młode same. Leżały spokojnie na środku drogi, na otwartej przestrzeni, dopiero hałasy z buszu (pewnie spowodowane przez polowanie ich mamy) zagoniły je w gęste zarośla.

Wracając do pracy, cały dzień spędziliśmy przygotowując klinikę do pracy. Większość sprzętu i leków przywożą lekarze z Pretorii, trzeba wszystko ustawić i ustalić tak, żeby nikt nikomu nie przeszkadzał, a w sytuacji awaryjnej każdy wiedział za co się brać. Dr. Adrian Tordiffe musiał nawet honorowo oddać krew, żebyśmy mogli skalibrować maszynę do morfologii, na szczęście mamy tutaj też dwóch profesjonalnych anestezjologów, którzy bardzo delikatnie wbijają igły.  W planach mamy do zbadania 22 gepardy, 4 lamaparty i dwa lwy, oraz to co uda nam się złapać do pułapek rozstawionych w rezerwacie. Test jutro, startujemy o 6:30!

A co to jest Sand Angel? To prawie do samo co aniołki na śniegu, ale w wersji pustynnej, na piasku. To zabawa z uniwersytetu w Pretorii, każdy rano mówi to, co najbardziej chciałby zobaczyć, jeśli mu się uda, musi na koniec wyjazdu zrobić aniołka na piasku, powstał do tego nawet hasztag #sandangels. Ja ma dwa już po jednym dniu, chciałam zobaczyć lamparcicę z młodymi i „honey bagger” którego tłumaczenie google podpowiada jako ratel miodożerny, ale na pewno jest to zwierzę bardzo podobne do naszego borsuka . Double shot, rano lampart a wieczorem razem ze stadem hien, borsuk. Inne strzały to zobaczenie 3 lampartów na raz, Kasia chciała zobaczyć polujące zwierzę, to też nie było trudne. Jeden z młodych weterynarzy powiedział że jeśli zobaczy lamparta i łuskowca (pangolin) na raz, to zrobi „skinny sand angel”, nie będę dokładnie wnikać co to jest.

Teraz w akompaniamencie porykiwań lwów, czas spać, od jutra czeka nas ciężka praca.

 

#makeachange

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: