You don’t have to change a lot to make a change

Afryka Afryką, a ostatnie kilka tygodni spędziłam w dolinie Liwca, godzinę drogi od Warszawy, całkiem niedaleko a dane mi było spotkać cała rzeszę dzikich zwierząt, ale nie o tym.

Pisanie z Afryki jest zawsze „fajne” bo można opowiedzieć historie z dalekiego kraju, o lataniu helikopterem i ratowaniu lwów. Tak to jest wspaniałe i jestem wielką szczęsciarą, że mogłam to robić. Ma się poczucie dobrze wykonanej pracy, brania udziału w czymś większym, no bo przecież, ratuje się dzikie zwierzęta. Wieczorem na spotkaniu ze znajomymi wszyscy z zainteresowaniem słuchają Twoich historii, ktoś rzuci, że też chciałby tak pojechać, zrobić coś ważnego, i świetnie!

Ale to są chwile, momenty, a życie składa się z małych rzeczy. Ostatni tygodnie spędziłam prowadząc obozy jeździeckie, niby świetnie bo przy naturze i z końmi. No, ale to jednak nie jest zaglądanie do paszczy lwa. Chociaż może? Na zewnątrz nie wygląda to tak spektakularnie, ale dla pojedynczego dziecka to, że pierwszy raz przeskoczyło przeszkodę, pokonało jakiś strach związany z wielkim zwierzęciem jakim jest koń, albo w ogóle po raz pierwszy wyjechało sama na wakacje jest sukcesem na miarę ocalenia stada likaonów. Słowa rodziców po obozie, że „ona tak wydoroślała” mówią same za siebie. Dla kogoś takiego jak ja, bycie uziemionym na 5 tygodni, bez możliwości ucieczki to tym bardziej trudna sprawa. praca 24/7, z dziećmi czy młodzieżą, cały czas starając się zachować spokój. Dla dorosłego człowieka praca i mieszkanie non stop z innymi osobami z kadry, gdy pojawia się zmęczenie,  do tego dla takiego samotnym wilka jak ja, też nie jest łatwe.

Więc dziękuję! Dziękuję za ciepłe słowa, za to że dałyśmy radę nad wszystkim panować i we wszystkim zawsze szukać rozwiązania a nie konfliktu. Było super 🙂

Chciałoby się codziennie robić wielkie rzeczy, a zapominamy, ja sama na pewno, że czasem zrobienie małej rzeczy dla jednej osoby jest naprawdę wielkie. Te kilka tygodni zaraz po powrocie z mojej „wielkiej” wyprawy były dla mnie bardziej znaczące niż Afryka. Bo „make a change” może znaczyć spakowanie walizek i wyjazd na drugi koniec świata, ale też przytrzymanie komuś windy, albo uśmiech do niezbyt lubianej sąsiadki. Po prostu coś zmień!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: